Oparłem się o blat kuchenny, spoglądając na rodzicielkę, która z łatwością opanowywała chaos panujący w pomieszczeniu. Nie mam zielonego pojęcia, jak ona to robi. Mam piątkę durnego i głupiego rodzeństwa. Wszędzie tylko latają i krzyczą przez te swoje małe, brudne i śmierdzące mordy. Najgorsza z nich wszystkich jest Lee, ma zaledwie rok. Po nocach słychać tylko i wyłącznie płacz a na dodatek ciągle trzeba ją przewijać.
Dwójka bliźniaków - Ethan i Noah mają zaledwie pięć lat a mogliby już siedzieć w zakładzie poprawczym. Nie rozumiem, jak im te wszystkie wybryki uchodzą na sucho.Grace jest zaraz po mnie, ale również jest niedorozwinięta, jak pozostali. I wisienka na torcie - Ashley. Ma dopiero dwa lata, typowa księżniczka, która podkrada kosmetyki i ubrania mamy.
Ta rodzina jest nienormalna.
-Luke! - usłyszałem krzyk Ethan'a a następnie coś mokrego i cuchnącego dotknęło mojej twarzy.
Zerwałem się z miejsca, wycierając lepką maź z twarzy.
-Co ty do cholery robisz?! -krzyknąłem, podchodząc do brata. Złapałem go za ramiona, wprowadzając na zewnątrz. Ten mały skunks teraz się dowie, co to jest zemsta.
-Luke, tylko nie to! - chłopak zajęczał, próbując wyrwać się z uścisku. Prychnąłem, otwierając pokrywę kosza na śmieci. Kątem oka widziałem mamę biegnącą w naszą stronę, więc postanowiłem zrobić to szybko i bezboleśnie. Podniosłem dzieciaka i wsadziłem go do środka, zamykając pokrywę.
-Lucas, zwariowałeś? Wyciągaj go, natychmiast - powiedziała, odciagając mnie od kosza. Wybuchnąłem śmiechem i samowolnie odszedłem.
-Zasłużył sobie na to - wzruszyłem ramionami, kierując się w stronę domu. Mama krzyknęła, że mam go przeprosić, ale zignorowałem to. Po kilku sekundach znalazłem się w łazience, myjąc twarz.
Durne bachory.
Mimo że ojciec nas zostawił, nic nie stało na przeszkodzie by mama znalazła sobie kogoś nowego. Podziwiałem ją za to, ale hej, nie kogoś młodszego aż o dziesięć lat. Zeszłem na dół, widząc uśmiechniętą twarz mamy. Zaskoczony spojrzałem na stos walizek leżących w salonie. Jeżeli ona...
-Lucas, ja i Robert wyjeżdżamy w podróż poślubną, wiesz że planowaliśmy to od dawna - powiedziała spokojnie, owijając ramię wokół pleców Roberta.
-W..w jaką podróż? - zająkałem się powoli analizując jej słowa.
-W podróż poślubną, Lucas. W podróż poślubną, która trwa aż 20 dni.
O kurwa, tylko nie to.
Dwójka bliźniaków - Ethan i Noah mają zaledwie pięć lat a mogliby już siedzieć w zakładzie poprawczym. Nie rozumiem, jak im te wszystkie wybryki uchodzą na sucho.Grace jest zaraz po mnie, ale również jest niedorozwinięta, jak pozostali. I wisienka na torcie - Ashley. Ma dopiero dwa lata, typowa księżniczka, która podkrada kosmetyki i ubrania mamy.
Ta rodzina jest nienormalna.
-Luke! - usłyszałem krzyk Ethan'a a następnie coś mokrego i cuchnącego dotknęło mojej twarzy.
Zerwałem się z miejsca, wycierając lepką maź z twarzy.
-Co ty do cholery robisz?! -krzyknąłem, podchodząc do brata. Złapałem go za ramiona, wprowadzając na zewnątrz. Ten mały skunks teraz się dowie, co to jest zemsta.
-Luke, tylko nie to! - chłopak zajęczał, próbując wyrwać się z uścisku. Prychnąłem, otwierając pokrywę kosza na śmieci. Kątem oka widziałem mamę biegnącą w naszą stronę, więc postanowiłem zrobić to szybko i bezboleśnie. Podniosłem dzieciaka i wsadziłem go do środka, zamykając pokrywę.
-Lucas, zwariowałeś? Wyciągaj go, natychmiast - powiedziała, odciagając mnie od kosza. Wybuchnąłem śmiechem i samowolnie odszedłem.
-Zasłużył sobie na to - wzruszyłem ramionami, kierując się w stronę domu. Mama krzyknęła, że mam go przeprosić, ale zignorowałem to. Po kilku sekundach znalazłem się w łazience, myjąc twarz.
Durne bachory.
Mimo że ojciec nas zostawił, nic nie stało na przeszkodzie by mama znalazła sobie kogoś nowego. Podziwiałem ją za to, ale hej, nie kogoś młodszego aż o dziesięć lat. Zeszłem na dół, widząc uśmiechniętą twarz mamy. Zaskoczony spojrzałem na stos walizek leżących w salonie. Jeżeli ona...
-Lucas, ja i Robert wyjeżdżamy w podróż poślubną, wiesz że planowaliśmy to od dawna - powiedziała spokojnie, owijając ramię wokół pleców Roberta.
-W..w jaką podróż? - zająkałem się powoli analizując jej słowa.
-W podróż poślubną, Lucas. W podróż poślubną, która trwa aż 20 dni.
O kurwa, tylko nie to.
A|N: Jeśli spodobało się, skomentuj, to tak niewiele, a tak uszczęśliwia.
Ojaaa, genialne! Już nie mogę się doczekać Luke'a jako niańki, idealnie! Niecierpliwie czekam na 1 rozdział :) Mogłabyś mnie o nim poinformować na tt? Byłabym wdzięczna:) // ilypena
OdpowiedzUsuńjasne misiek :)
UsuńWoow niezła rodzinkaxddpodoba mi się,na pewno będzie Świetne ;)dzięki za poinformowanie będę czytać ;* czekam na rozdziały skarbie <3 @nxd69
OdpowiedzUsuńSporo czasu minęło, a nowego rozdziału nie ma az do teraz. :) Mimo wszystko czekam..
OdpowiedzUsuń